Blog

KWB Adamów - sierpień 2010

2012-04-03 20:56:48, komentarzy: 1

 

 

 Pod koniec sierpnia pod pretekstem „grzybobrania” oraz zebrania informacji i dokumentacji fotograficznej do pracy mgr wybrałem się na eksplorację odkrywek adamowskich. Jest to niewielkie zagłębie węglowe (węgiel brunatny), często łączone z o wiele większym i bardziej okazałym zagłębiem konińskim. Towarzyszyła mi Mama. Do dziś dziękuję za jej obecność i dotrzymanie towarzystwa.

 

Moim głównym celem było możliwe w miarę dokładne obfotografowanie czynnych wyrobisk górniczych w Kopalni Węgla Brunatnego „Adamów”. Jest to niewielka kopalnia dysponująca zaledwie 3 czynnymi odkrywkami, która swoją działalność rozpoczęła w latach 60-tych ubiegłego wieku. Ciekawostką tej kopalni jest pochodzenie nazwy. Otóż węgiel w rejonach Turku (bo tam mieści się kopalnia) został odkryty przypadkowo, podczas szukania ropy naftowej. Wówczas pracami poszukiwawczymi kierował inż. Adam Patla. To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa kopalni.

 

 

Ale dość historii. Na pierwszy ogień poszła odkrywka Władysławów. Jak tam dojechałem właśnie się zorientowałem, że trwa ostatnie wybieranie węgla. Rekultywacja techniczna (podstawowa) trwała już w najlepsze. Z Władysławowa Udaliśmy się na odkrywkę Koźmin. Tutaj prace są zaawansowane na polu centralnym (rok 2010).

 

W tym roku natomiast otwarto już pole wschodnie. Po drodze zahaczyliśmy o zrekultywowane już zwałowisko wewnętrzne odkrywki Bogdałów. Efekty rekultywacji tej odkrywki są co najmniej imponujące. Nie udało nam się wjechać tylko na odkrywkę Adamów (o której rekultywacji zresztą piszę pracę magisterską). Ale udało się to uzupełnić podczas kolejnych wyjazdów.

 

Trochę czasu poświęciłem na udokumentowanie kolei górniczej KWB Adamów, gdzie do prac używane są lokomotywy EL2. Jedyne takie w Polsce (nie wliczając zagłębia konińskiego). Na sam koniec odwiedziliśmy składowisko popiołów elektrownianych. Składowane są one w sposób mokry – roztwór wody i popiołów deponowany w specjalnym osadniku. Ładnie to może wygląda (lazurowe jeziorko), ale przyjazne środowisku zapewne nie jest. Sam odczyn (pH 12) jest silnie żrący i niebezpieczny, a o rekultywacji takiego obiektu nie ma mowy. Sam jestem ciekaw czy elektrownia wraz z kopalnią zamierzają coś z tym zrobić (zapewne nie). Niestety w Polsce, wbrew pozorom, jest wiele takich obiektów. Na pewno będę je tu bardziej szczegółowo opisywał.

 

Owoce wyjazdu zobaczycie w galerii. Jest to tylko „wycinek” moich fotek. A spowodowane jest to oczywiście ograniczoną pojemnością serwera:)

 

Z pozdrowieniami:

Autor

 

Kategorie wpisu: Industrialnie
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • abcdefg 23:02, 3 kwietnia 2012

    sweetaśny blogasek ;*

    Odpowiedz
Kreator stron internetowych - strona bez programowania